Nie płoszyć gwiazd

universe-1044106_1280Nie lubię fajerwerków. Następnej nocy muszę liczyć gwiazdy.

Z gwiazdami trzeba ostrożnie, bo płochliwe są jak ptaki. Czmychną i tyle będziemy je widzieli.

Postanowienia noworoczne też mają to do siebie, że mienią się kolorami, rozbłyskują, cieszą oko, aby po chwili cicho zgasnąć, nim korek z szampana dosięgnie ziemi.

(tapeciarnia.pl)99766_szampan_martini_nowy_rok-800x600Wchodzimy w nowy rok z nadzieją, że będzie lepszy od starego. Mamy plany, wizje. Wszystko wydaje się możliwe.

I bardzo dobrze! Tak trzymać!

Puśćmy wodze wyobraźni. Stwórzmy hologram pożądanej sytuacji. Można ją obserwować ze wszystkich stron, ba, da się nawet w nią wejść i być aktorem w tym przedstawieniu. Bawmy się, poczujmy, dotknijmy, a zacznie się urzeczywistniać.

Szczęśliwego Nowego Roku 🙂

Cesarz to ma klawe życie …

cesarz z napisem

 

 

Cesarz to ma klawe życie

Oraz wyżywienie klawe

Przede wszystkim już o świcie

Dają mu do łóżka kawę …

 

 

A ja, potykając się o własne nogi, na czuja trafiając w drzwi do kuchni przygotowuję swoją kawę z reishi.

kawa_czarna

I dobrze jest, i świetnie jest i nie muszę być Cesarzem, żeby tego grzyba posmakować!

Za czasów rzeczonego Cesarza nawet kara śmierci groziła za schowanie za pazuchą znalezionego w lesie grzyba i skonsumowania cichaczem.

Grzyb mocy – to mówi samo za siebie!

Niech Moc będzie z Wami!

Wizja

Zamek_piasek_ja

Budowałem na piasku

I zwaliło się.

Budowałem na skale

I zwaliło się.

Teraz budując zacznę

Od dymu z komina.

Leopold Staff

 

 

kamienie_polaroid

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Najpierw pojawia się marzenie – nieśmiałe, delikatne, zwiewne. Jeśli go nie zatrzymam, zblednie i uleci ….

marzenie_nieboUbieram je w barwy jasne, dźwięki i zapachy. Dorzucam garść radości i szybkie serca bicie. To moment idealny, aby ruszyć się z miejsca, dopasować terminy, lęki schować w szufladzie.

Zakładam buty i lecę. Gdzie? Jak to gdzie?  Do celu!

Spadło z nieba

orzechStałam przed blokiem, zastanawiając się, czy wrócić po parasol, aż tu nagle świsnęło mi koło ucha i z głośnym trzaskiem spadło pod nogi. Taki niewielki orzech, a wytrącił mnie z równowagi.

Gdybym stała krok dalej, z pewnością spadł by mi na głowę. Tak sobie myślałam – co jest twardsze –  głowa czy on i jak by się skończyła taka konfrontacja, ale porzuciłam te dywagacje prowadzące donikąd, bo moje myśli już szybowały razem z gawronami.

krukiTe spryciarze zrzucają orzechy wiedząc z jakiej wysokości i na jakie podłoże celować, aby się rozłupały.
Aż się nie chce wierzyć, że te inteligentne ptaki rozwiązują swoje problemy w zależności od sytuacji. Potrafią również korzystać z narzędzi, aby osiągnąć jakiś cel.

A my? Tacy mądrzy, inteligentni i wspaniali często idziemy z klapkami na oczach, narzekając na niewygody.

To ja jednak wrócę po parasol. Jeśli nie przed deszczem, to przed spadającymi orzechami mnie ochroni.

Nie sikaj do góry nogami jeśli nie jesteś chłopakiem

P_Jaktorow_DorAnka_01_53020002

Nie wiem jak to się dzieje, że jakieś wydarzenie uruchamia cały ciąg myślowy i z piskiem opon zatrzymuje się w najmniej oczekiwanym miejscu.
Cofnęło mnie w zamierzchłe czasy.
Nie myślcie, że te dwie dziewczynki są grzeczne i poukładane, a świat wokół w odcieniach szarości.
To był najbarwniejszy okres w naszym życiu. Z ciasnego mieszkania w Warszawie przenieśliśmy się do piętrowego domku w podwarszawskiej miejscowości. Zarośnięty ogród, drzewa, staw i strych pełen skarbów.
Odkrywaliśmy ten świat metodycznie i z zachwytem. Wszystkie doświadczenia mnożyliśmy przez cztery, bo tyle liczyła nasza gromadka (no, może Mały na początku trochę odstawał, ale po przywiązaniu do krzesła nie sprawiał zbytnich kłopotów).
Prowadziłyśmy z Dorotą filozoficzne rozważania – co by było, gdyby …
Jednym z gdybów było pytanie – co by było, gdybyśmy zawisły na belce do góry nogami i w tej pozycji zrobiły siku.
Nikt nie mógł nam dać lepszej odpowiedzi, niż my same.

P_Jaktorow_DorAnka_schody_53020006No cóż, eksperyment okazał się trochę kłopotliwy, ale do dziś pamiętam wnioski, do jakich wówczas doszłyśmy. Nie sikaj do góry nogami jeśli nie jesteś chłopakiem.
Takie doświadczanie życia w różnych jego aspektach, bez lęku o końcowy rezultat, z optymizmem i radością zostało nam do dziś.

JAK-TO-RÓW? TO TYLKO WKLĘSŁA GÓRA.

Majtki z kokardką

dress-637466_1280Kiedy po raz kolejny wkręciła mi się kokardka w suwak od spodni i za cholerę nie mogłam jej wyciągnąć – dostałam olśnienia. Skoro powtarza się to notorycznie, to dlaczego nic z tym nie robię, oprócz postanowień, że następnym razem będę uważać. Po co w ogóle mi ta kokardka.
Przetrzepałam szufladę z bielizną – były wszędzie! Patrzyłam na to ze zgrozą. Miałam wrażenie, że za chwilę wylecą całą chmarą i powkręcają mi się we włosy.
Jak to możliwe, że ich wcześniej nie widziałam a o incydentach suwakowych zapominałam natychmiast.
Dosyć kokardkowego panowania!
Wzięłam nożyczki i metodycznie, para za parą obcięłam wszystkie, bez zbędnych sentymentów.
I co? I nic. Życie toczyło się dalej, ale jakby spokojniej, bez nerwów i szarpania bogu ducha winnych portek.

Ile jeszcze takich „kokardek” przeszkadza mi na co dzień, a ja, jak z opaską na oczach  nawet ich nie widzę.

Biorę latarkę i idę szukać …… gdzie są baterie!!!!

Inny punkt widzenia

gory odbicieMiałam sen. Stałam na szczycie góry. W dole zielone plamy drzew uwypuklały się gdzieniegdzie, tworząc łagodne pagórki. Dalej rozciągało się pasmo górskie ze strzelistymi szczytami ubranymi w śnieżne czapy. Niebo, góry, drzewa odbijały się w łagodnym jeziorze.

Nie wiem jak znalazłam się tak wysoko. Może tu się urodziłam albo wiatr mnie przeniósł z odległych stron …

Ominął mnie trud wspinaczki, krople potu na czole, krótki oddech i bolące nogi, ale też nie zaznałam satysfakcji z pokonywania kolejnego odcinka, tej wielkiej radości, kiedy od celu dzieli nas jeden krok.

A może by tak zdobyć tę górę inaczej, stawiając wszystko do góry nogami.

To przecież tylko inny punkt widzenia.

Olivia_na_glowie

Wolne ręce i helikopter

wolne_receWracam. Autobus na szczęście sprzed domu, ale o drastycznej dla mnie godzinie 6.30. Zamierzałam przed snem zaprogramować się na budzenie, ale … zasnęłam. O szóstej rano do pokoju wpada Dorota z rozwianym włosem. Dostałam niezłego przyspieszenia. Trzy godzinki i jestem na dworcu Nepliget.

Do wszystkich, którzy chcą wracać z Budapesztu Lux Expreesem – przystanek jest na małej uliczce poza dworcem. Zero informacji, żadnej tablicy. Obok obskurne piwne knajpki.

Autobus spóźniony mocno. Jedziemy, jedziemy, jedziemy ….. W Słowacji przepiękne widoki. Oj, chciałoby się po tych górach polatać 🙂

Kraków. Duże spóźnienie. Odjechał dawno Polski Bus do Kielc, na który miałam bilet. Gramolę się z autobusu. Trzeba szukać innego połączenia. Zjeżdżam ruchomymi schodami i stamtąd na dolną płytę dworca. Wielka waliza, plecak i torebka przez ramię …. ale gdzie mój ulubiony sweterek! Wracam. Ruchome schody do góry nie jadą. Próbuję wtargać walizę na normalne schody … bez szans. Kiedyś była winda z dolnej płyty na dworzec. Nie ma! Pędzę z powrotem. Jest winda obok schodów! Wjeżdżam … poniosło mój sweterek w siną dal 🙁  Czekając na PKS telepkę tak sobie kombinuję:

Warto mieć wolne ręce w podróży do celu … albo chociaż helikopter 🙂

 

 

 

 

Droga na szczyt

Dzień zapowiadał się nieciekawie. Zachmurzone niebo, prognozy mało optymistyczne, ale grupa węgierskich liderów firmy DXN, do której jakiś czas temu dołączyłyśmy zamierzała zdobywać szczyty 🙂 Dla mnie było to wielkie wyzwanie. Nikomu nie mówiłam, że 3 lata temu przeszłam operację biodra. Kiedyś uwielbiałam latać po górach, więc doświadczenie mam. Liczyłam na to że w razie potrzeby ktoś pomocny poda mi rękę 🙂
Trasę znał jedynie Szabolcs Czérna, przewodnik stada 🙂
Wyruszyliśmy z Badacsony. Na drodze winnej wznoszącej się ku górze mijaliśmy liczne winiarnie. Chciałoby się skosztować tych wspaniałych win, ale nie, my twardo do przodu.

drogawinna


Z asfaltowej drogi skręciliśmy na wąską dróżkę i dalej lekko pod górę. Nikt nie wiedział, że już wkrótce pojawią się SCHODY!
Nie jakieś tam równe schodki, ale kamieniste, wyboiste, śliskie. Popatrzyłam do góry – e tam, dam radę. Nie miałam pojęcia, że to tylko jeden malutki odcinek. Schodów było TYLKO 464!  

naszczyt3

Widok na górze rekompensował zmęczenie.

szczytdrzewo

Jeden szczyt zaliczony 🙂  Zamierzam zdobywać następne 🙂